Słowo (np. pizza):
Miasto:

Jesteś w > Regiony > Bielsko - Biała > 100 lat temu na Podbeskidziu > Wieniec i Pszczółka nr 23 i 24 - 12 czerwca 1910 rok

Wieniec i Pszczółka nr 23 i 24 - 12 czerwca 1910 rok

Kolejny artykuł opisujący wydarzenia, jakie miały miejsca na terenie Podbeskidzia sto lat temu. Powstał on w oparciu o informacje zamieszczone w polskim Tygodniku Wieniec i Pszczółka nr 23 i 24, którego założycielem był ks. Stanisław Stojałowski.
Zanim jednak drogi czytelniku zagłębisz się w lekturę musisz wiedzieć, że wspomniany tygodnik, był organem partii ks. Stojałowskiego i wyrażał poglądy i opinie środowisk z nim związanych. Nastawiony był on na budowanie i organizowanie polskiego życia narodowego na terenie Podbeskidzia, a co za tym idzie był bardzo krytyczny w stosunku do Niemców i Żydów.
Trzeba o tym stale pamiętać zapoznając się nie tyle z samymi faktami, ale z komentarzami do przedstawianych wydarzeń. Jednak powyższy tygodnik, jest prawdziwą kopalnią informacji o tym, co działo się na naszych terenach sto lat temu. Niewybredny zaś czasami język i ostre komentarze pozwalają nam zobaczyć cząstkę historii widzianą przez pryzmat chrześcijańskich socjalistów oraz poczuć gwałtowność starć narodowych jakie w tym okresie miały miejsce.

Jacek Kachel

Zdjęcia

„Wieniec i Pszczółka” w swym podwójnym nr 23/24, który ukazał się 12 czerwca 1910 alarmistycznie donosi, że: W bialskim powiecie znowu polała się krew polska.
Oto w niedzielę 5 czerwca Sokół bialski obchodził 10-letnią rocznicę swego istnienia, na którą zaprosił okoliczne gniazda sokole. Takie obchody nie były mile widziane przez nacjonalistów niemieckich dlatego w prasie niemieckiej i na murach pojawiły się wezwania, aby „gości” należycie przywitać. Z tego powodu według tygodnika, to powitanie tak wyglądało: o godzinie 6 rano zebrała się tłuszcza blisko pięciusetna przed dworcem bielskim; każdy nordmarkowiec był uzbrojony  to w bokser, kij, a nawet niektórzy mieli kawały żelaza! Przed dworcem do żadnych awantur nie przyszło, ponieważ silnie skonsygnowana polieya przeprowadzka sokołów bocznemi drogami z Bielska do Białej. Dopiero około 8 ½ rano przyszło do czynnego starcia na moście, łączącym Białą z Bielskiem. Dwunastu młodzieży polskiej, kilku studentów i kilku druhów z Bielska zostano napadnie tych przez 5 krotnie liczniejszą bandę i dwóch studentów polskich zostało poturbowanych do krwi. Te wydarzenia gazeta podsumowała: Że przy tej okazji i Szwabom się dostało to rzeczą pewną. Oburzenie wśród  licznie zgromadzonej okolicznej ludności polskiej było wielkie i niektórzy zapaleńsi, chcieliby  się odwetować na  turystach  niem. zwiedzających nasze polskie góry. Otóż od tego kroku odradzamy każdemu, bo niewinni ucierpieliby za winnych. Jeśli się mamy z niemcami porachować to nie w naszych polskich wioskach, ale tutaj w Bielsku lub Białej.  Jak przetrzepiemy nordmarkowcom porządnie skórę w Bielsku, to oni spokornieją i buta ich spadnie. Obydwaj podżegacze są napiętnowani i dobrze namarkowani i naznaczymy ich jeszcze w dotkliwszy sposób niż socyaliści   lipnickiego   Zubka. Ci dwaj zostaną ukarani, a wycieczkowiczom dajmy święty spokój. Zawiniła tu również inteligencja bialska, bo ilekroć polskie towarzystwa, mieszczące się w „Domu polskim wzywały Polaków z Białej do wspólnej obrony „Domu polskiego” przed napadami, to polonia bialska wzruszała ramiona i ani palcem nie ruszyła. Nareszcie przekonają się inteligencya bialska, że i Bialanom może się coś oberwać.
[1]

Redakcja zamieszcza drugie sprawozdanie z burzliwego posiedzenia w Ślemieniu, na którym miano przyznać koncesje.
Jak to już szanownym Braciom Czytelnikom donieśliśmy, na posiedzeniu pełnej Rady gminnej w Ślemieniu w dniu 6 mają, gdy pod zaopiniowanie przyszło 4 te podlanie żyda hakatysty Gellera, wójt ślemimeński widząc, że radni nie mają zaufania i stanowczo sprzeciwiają się zaopiniowania hakatyście, jak podminowany, lotem błyskawicy oświadczył, że Radę rozwiązuje, że ta jest pijaną, (co jest oszczerstwem). Mimo próśb, aby posiedzenie w dalszym ciągu prowadził izbę posiedzeń opuścił.
Wskutek wniesionego zażalenia przez 18 Radnych do Starostwa w Żywcu, takowe pod zagrożeniem wysokiej grzywny poleciło wójtowi Ducowi zwołać posiedzenie Rady gminnej, w celu ponownego zaopiniowania koncesyi szynkarskich w Ślemieniu.
Na odbytem posiedzeniu w dniu 29 maja na 6 podań zaopiniowano 2 koncesye na wyszynk godnym zaufania chrześcijanom.
    Natomiast hakatyście ślemieńskiemu Grolsen mohsiele zaopiniowano, że lokal w którym wyszynk prowadzić, nie odpowiada zdrowotnym wymaganiom, albo wniem pod jednem dachem mieszczą się stajnie dla bydła i koni, skąd wyziewy i smród dla bydła i koni, dochodzą do szynku itp., a po wtóre lud do niego zaufania niema.
    Serce szkacze, a fakta siła rzeczy same cisną się pod pióro: Wójt Józef Duc odczytał podanie obszaru dworskiego z Suchej, którego jest życzeniem, aby w budynku własności tegoż obszaru w Ślemienu żyd hakatysta Geller otrzymał koncesye na wyszynk.
    To niespodziewane żądanie obszaru spadło na Radę gminną jak grom z nieba! My przez „Was kwiat narodu” zwani pogardliwie chamami ciemnymi, okazaliśmy więcej patryotyzmu i uświadomienia narodowego.
    Wszelkimi siłami staramy się, aby z naszej obory oczyścić i pozbyć się wilka hakatysty. Mimo ż P. P. z obszaru w Suchej szumnie i ostentacyjnie reklamują publicznie swój patryotyzm w czamarach i rogatywkach.
    Trzydzieści parę lat z rzędu żyję z liczną faliliją między nami żydek hakatysta Geller, dorobiwszy się między nami chłopami majątku i dobrobytu.
    Lecz dźwięcznej i ślicznej naszej mowy polskiej sobie nieprzyswoił, przeciwnie używa z familiją języka szwabskiego. A mowę polską kaleczy wstrętnym chasyckim żargonem. A jakby na większą prowokacje trzyma wrogie nam blaty.

    Gdzież więc jest ono hasło: „Wielcy i mali łączcie się” Od głowy ryba cuchnie. Drugiem ujkiem żydowskim jest Józef Duc, wójt ślemieński. Mimo, że jest dopiero początkującym  analfabetą abecadła politycznego, znany jest od kilku lat różnym stronnictwom, dając dowody przy ostatnich wyborach do parlamentu. Lecz uczciwi Rychwałdzianie, Gilowianie, i Ślemienianie poznali się na farbowanym lisie, który z niejednego stronnictwa chleb jadł.
    Parę lat Józef Duc agitował, aby tylko wójtem zostać. Gdy celu upragnionego dopiął poszedł zamanifestować swoją wielkość i robaka zalać do żyda hakatysty, gdzie Sura Gellerka na wiwat szklankę rzuciła mu pod nogi, przeczuwając w nim swojego zwolennika, i nieomyliła się bo nawet zasiadł z ickami w ekstra pokoju do wspólnej kolacji. Nie koniec na tem. Siostra jego żony wyciera kąty w służbie u żyda w Ślemienu.
    Niedaleko pada jabłko od jabłoni, gdyż wójt Ślemieńskiego, Józefa Duca, z dawien dawna nazywają i inaczej się niedopyta jak tylko do „rabinów”.
[2]

W tym numerze tygodnik zaprasza na 14 czerwca b.r. do domu „Drukarni polskiej" w Białej na godzinę 6 na nadzwyczajne walne zgromadzenie członków Spółki pomocy i ochrony narodowej w Białej, aby zmienić statut i przyjąć sprawozdanie kasowe. [3]

Ważną informacją gospodarczą dla rozwoju miasta była wiadomość, że sprawa rozszerzenia dworca bialskiego ruszyła z miejsca. Kiedy przed dwoma laty „związek chrześcijańskich robotników” przez naszych posłów ks. Stan. Stojałowskiego i p. Ludwika Dobiję wykołatał w głównej Dyrekcyi kolei państwowych codzienne pociągi robotnicze po znacznie zniżonych cenach, wtedy też od-razu staraliśmy się o przystanek po stronie bialskiej koło Kukucia. Posłowie nasi wciąż się o to w Dyrekcyi upominali. Były atoli rozmaite trudności, na jakie się rzekomo Dyrekcya powoływała, a właściwie były to tylko kaprysy Bielska i kilku szynkarzy, którzy w ogóle nie radzi widzą codziennie odjeżdżających robotników. Dzisiaj sprawa dojrzała i starania nasze zdaje się pomyślnym skutkiem będą wkrótce uwieńczone. Biała domagała się też  zinacznego rozszerzenia swego dworca na linii do Kalwari idącej. — Dyrekcya   na przebudowę j rozszerzenie   w takich  rozmiarach zgodzić się na razie  nie  mogła, po kasach państwowych braki. Natomiast, gdy ks. poseł Stojałowski w głównej  Dyrekcyi  sprawę popart, przyrzekł  generalny  dyrektor pan Banhans, że jeżeli magistrat bialski  na razie z swych żądań coś opuści,  to Dyrekcya jeszcze w tym   roku  „konieczne przebudowania i rozszerzenie" dworca bialskiego uskuteczni,  część placu   konfinicyjnegn (dawne   targowisko)   od   Białej   odkupi 1 przystanek, na  razie dla  robotników, koło Kukucia, utworzy.  Pojechał więc burmistrz bialski p. Gürtler z deputacyą w tej sprawie do Wiednia i jak nas jeden z członków zapewnia cała sprawa pomyślnie załatwioną została. Na przystanku tym biletów jednak sprzedawać nie chcą i Dyrekcya żąda, by każdy fabrykant dla swoich robotników bilety zakupił i by robotnicy już w fabrykach bilety mogli nabywać. Tym sposobem uniknie się tego szalonego ścisku przy kasach, na dworcu, a z robotników nikt nie zostanie okradziony, jak to się dotąd dość często zdarza. — W tej sprawie zwoła związek chrzęść, robotników jeszcze wielkie zgromadzenie robotnicze i wejdzie  w porozumienie z związkiem fabrykantów. Tak więc będziemy mieli na razie tylko przystanek, ale pamiętajmy, że z przystanków tworzą się dworce. [4]

Będąc przy sprawach gospodarczych, trzeba wspomnieć, o strajkach robotniczych dążących do podniesienia płacy. Prawie tygodnia nie ma, by w jakiej fabryce robotnicy nie stawili żądań o poprawę swych zarobków. Ruch ten jest zupełnie usprawiedliwiony, bo już 3 lata mijają w tym roku jak bielsko-bialscy robotnicy wywalczyli sobie jaką taką poprawę zapłaty. Tymczasem wszystko co człowiek zje, wypije i czem się przyodziewa podrożało Ta drożyzna zmusza lud robotniczy, zwłaszcza tych najbiedniejszych t. j. nadzienników w sukienniczych fabrykach bielsko – bialskich do postawienia nowych żądań. Bo jakeż wyżyć 2 liczną rodziną przy dziennym 2 kor., zwłaszcza że jeszcze całe rzesze dwóch koron nawet dziennie nie zarabiają, gdyż przeciętny zarobek tych biedaków wynosi dziennie 1-50 do 1-80 kor. Postępowanie zatem robotników jest usprawiedliwione, tak ze stanowiska chrześcijańskiego i ludzkiego, jakoteż ze względów moralnych i etycznych. Braci a robotnicy! „W górą serca! [5]

W tym numerze gazeta przedstawiła rocznica grunwaldzką w Żywcu. Ubiegłej niedzieli, d. 29, maja, odbyło się w Żywcu poświęcenie kamienia węgielnego pod pomnik grunwaldzki. Poświęcenia dokonał miejscowy probosz, ks. Jan Satke, który w gorących, duchem religijnym i patryotycznym przejętych słowach wskazał na doniosłe znaczenie pomnika w mieście kresowem. Imieniem komitetu przemówił naczelnik stacyi, p. Mokrański. Uroczystość zgromadziła nieprzebrane tłumy publiczności, która złożyła w ten sposób dowód, że tendencye znajdują głośny oddźwięk w sercach ludności miejscowej i okolicznej. Datki przy podpisaniu aktu fundacyjnego przyniosły na mały Żywiec bardzo wielką sumę 55011 K. znak, że publiczność przed ofiarami się nie cofa, by dźwignąć w górę ten znak poczucia narodowego w powiecie. Oprócz bowiem licznych subwencyi i darów pieniężnych na listy składkowe, materyały są prawie wyłącznie darowiznami osób prywatnych, p.p. Zyzaka Franciszka, Sanetry Józefa, właściciela cegielni w Zabłociu, p Gabaciera, aptekarza, i p. Nawratila, majstra kamieniarskiego. Wspaniałym wprost darem przysłużyła się dobrej sprawia gmina Sporysz, która dostarczyła 24 f w kamieni, szutru i piasku. Czem złożyła dowód swego obywatelskiego, patryotycznego poczucia. Za te wszystkie ofiary składa komitet szlachetnym, ofiarodawcom serdeczne „Bóg zapłać!"
Komitet obchodu grunwaldzkiego.


Gazeta informuje również o geście Rady miejskiej w Przemyślu, która uchwaliła 100 koronowe stypendium dla uczniów polskiego seminarium w Białej. [6]

Opracownie: Jacek Kachel
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
[1] „Wieniec i Pszczółka” nr 23/24, z 12.06.1910, str. 352.
[2] „Wieniec i Pszczółka” nr 23/24, z 12.06.1910, str. 360.
[3] Por. „Wieniec i Pszczółka” nr 23/24, z 12.06.1910, str. 362.
[4] „Wieniec i Pszczółka” nr 23/24, z 12.06.1910, str. 362.
[5] „Wieniec i Pszczółka” nr 23/24, z 12.06.1910, str. 363.
[6] Por. „Wieniec i Pszczółka” nr 23/24, z 12.06.1910, str. 364.
 
bladzmiana

Dodaj swój komentarz :

Temat:
Autor:
e-mail:
Wiadomość:
Wybierz temat
1
1


Powiadom mnie o nowościach:
Statystyka
Ilość artykułów:207
Wieniec i Pszczółka nr 23 i 24 z 12 czerwca 1910, Bielsko-Biała, Beskidy, zabytki, witamy, muzea, historia bielsko, willkommen, zabytkowe cmentarze, tego już nie ma, zasłużeni mieszkańcy, zabytki bielsko, książki i albumy o mieście, ciekawostki z miasta, warto zobaczyć bielsko, ważne daty, rynki i place, angielski bielsko, szkoły językowe bielsko
Czas generowania strony: 0.051 s